Pani Anna K. ma 67 lat. Przez całe życie pracowała jako nauczycielka w Krakowie — energiczna, zawsze na nogach. Nie narzekała. Ale od jakiegoś czasu coś było nie tak.
Wchodzenie po schodach w kamienicy, gdzie mieszka od trzydziestu lat, zaczęło ją męczyć. Nie wyraźnie, nie dramatycznie — ale wystarczająco, żeby to zauważyć. „Pewnie wiek” — powiedziała sobie. I poszła do lekarza.
Lekarz zbadał ją dokładnie. Wyniki nie były złe, ale jeden komentarz utkwił jej w pamięci: „Proszę pani, witaminy z grupy B są u pani na dolnej granicy normy. To nie choroba — ale też nie jest dobrze.”
Anna nie chciała tabletek na receptę. Wróciła do domu i zaczęła czytać. Przez dwie godziny przeglądała artykuły, opinie, badania. Wtedy trafiła na Cardivia.